czwartek, 31 października 2013

Moje postępy w walce ze sobą

Jakiś czas temu podjęłam decyzję, że czas zawalczyć o siebie. W tym także o wygląd, tak abym mogła dobrze się czuć sama ze sobą. Może nie mam jakichś spektakularnych wyników ( metamorfozy z walla Chodakowskiej to to nie są), ale 4 kg udało mi się już zrzucić.
Moim zdaniem ubrania są mniej opięte, no i mogłam wskoczyć w stare jeansy, tak więc mój prywatny sukces jest. To oczywiście motywuje tylko do dalszej walki. Kolejne 4 kg były by miłą różnicą.

źródło:http://www.nowinki.be/sites/default/files/field/image/Wiosenne%20odchudzanie2._1024.jpg
Jak udało mi się osiągnąć obecny spadek wagi? A mianowicie sama rozpisałam sobie co i kiedy mam jeść. Powinno być to 5 posiłków co 3 godziny. Banał, który znają wszyscy którzy kiedyś się odchudzali. Niby wiadomo, ale jak przyjdzie do realizacji nie zawsze jest to takie proste, szczególnie jak chodzi się do pracy.

Ja zawszę przygotowuje sobie zestaw dzień wcześniej i z gotowym lunchboxem udaję się do pracy. W pracy zjadam 3 posiłki - 1 i 2 śniadanie + lunch. Przed wyjściem z domu piję szklankę ciepłej wody z cytryną. Kolejny banał, a jednak taka woda z cytryną, nie dość że smaczna, to wspomaga pracę trawienie i oczyszcza organizm. Tak więc moim zdaniem warto. Zawsze mam słoiczek z wyciśniętym sokiem w lodówce i co rano mam gotową miksturę:)


źródło:http://ocdn.eu/images/pulscms/MzU7MDQsMCwyMywzZTgsMjMyOzA2LDMyMCwxYzI_/2f0ee3fb5087cb01bbcf51ec2d22ce80.jpg


Na lunch w pracy staram się zawsze zjeść coś ciepłego. Koło 14:30 odczuwam największy głód. Najczęściej jem zupę przygotowaną wyłącznie z warzyw. Taka ciepła zupa - krem jest bardzo sycąca, zdrowa i ma mało kalorii. Oczywiście nie powinno być w niej żadnej śmietany:)


źródło:http://1.bp.blogspot.com/-IF6OWmcGxjg/UitUnCGLnYI/AAAAAAAACtg/E1QpqHL3bkA/s1600/Krem_pomidorowy+copy.jpg


Później w domu jem obiad na ciepło. Najczęściej jest to mięso ( pierś z kurczaka, indyka) z warzywami. Najczęściej z brokułami na parze ( najszybsze - dzięki za wymyślenie woreczków do mikrofali do gotowania na parze). Jak nie mam czasu, albo nie upiekłam mięsa dzień wcześniej to robię sobie omlet z 2 jajek z warzywami które akurat mam pod ręką i też jest pysznie.

Staram się nie przekraczać dziennie 1300 kcal. W zbilansowaniu posiłków pod względem kalorycznym i energetycznym pomaga mi aplikacja na komórkę My Fitness Pal i strona Ileważy.pl, która jest po prostu genialna.

I to tyle, nic odkrywczego. Nadal czekam na nową książkę Ewy Chodakowskiej - dziennik. Mam nadzieję, że zmotywuje mnie do ćwiczeń, bo ostatnio mi ciężko  ruszyć tyłek. Wcześnie robi się ciemno i nic mi się nie chce.

Jeżeli uważacie, że popełniam jakieś błędy, czekam na uwagi. Może uda mi się jeszcze szybciej chudnąć:)



wtorek, 29 października 2013

"Uczeń" - moja propozycja na jesienne wieczory

Książka, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie żeby była jakaś specjalna, odkrywcza. Ale porywa od pierwszych stron, ma wartką akcję i naprawdę dobrze się ją czyta. Mówię tu o Uczniu Michaela Hjortha i Hansa Rosenfeldta.


źródło:http://3.bp.blogspot.com/-dWkfUdOVziY/UNBrsUrPw3I/AAAAAAAADUg/IGhk3_uZ_5g/s400/uczen.jpg

Jest to moje drugie spotkanie z tymi autorami, jednak ta książka znacznie bardziej mi się podobała niż Ciemne sekrety.

źródło:http://ecsmedia.pl/c/pakiet-uczen-ciemne-sekrety-b-iext8335250.jpg


Uczeń to kontynuacja opowieści o Sebastianie Bergmanie. Mamy kolejnego seryjnego mordercę, który naśladuje zbrodnie popełnione przez Edwarda Hindego. Mordercę, którego Sebsatian pomógł ująć 15 lat temu.
Okazuje się, że morderstwa są powiązane w pewien sposób z samym Sebastianem i robi się ciekawie..
Naprawdę książka ma ponad 500 stron ale czyta się ją jednym tchem. Bardzo podoba mi się połączenie wątków kryminalnych z elementami obyczajowymi, gdzie poznajemy lepiej bohaterów.

Na długie jesienne wieczory gorąco polecam:)

wtorek, 22 października 2013

Ekoludki z The East

W ten weekend obejrzałam film The East - czyli Grupa Wschód. Film opowiada historię grupy młodych ludzi, do których trafia agentka, która ma ich rozpracować... Grupa zajmuje się "wymierzaniem sprawiedliwości":) Walczą z wielkimi koncernami świadomie swą działalnością krzywdzącymi ludzi. Min. przedstawiono koncern farmaceutyczny, którego cudowny lek ma potworne skutki uboczne, czy kopalnię która przy okazji swojej działalności zatruwa wodę w miasteczku.


źródło:http://fooh.pl/pokaz/1653951736.jpg

Na pewno plusem filmu jest Alexander Skarsgård, który wciela się w rolę przywódcy grupy buntowników. Wkurzała mnie za to główna bohaterka, która mimo pracy w agencji  jest tak naiwna, że aż głupia. 

źródło:http://1.fwcdn.pl/ph/09/09/630909/413986.1.jpg
Film jest oczywiście naiwny, bardzo amerykański, ale ciekawy. Nie nudziłam się i miałam kilka chwil zamyślenia:) Zmusza do myślenia, porusza problemy etyczne. Pokazuje trochę jak wiele jest na świecie ludzi, którzy dla własnych zysków są w stanie przymknąć oko na krzywdę innych. I mi osobiście bardzo się podobał pomysł na wymierzenie sprawiedliwości:)

źródło:http://1.fwcdn.pl/ph/09/09/630909/369362.1.jpg


środa, 16 października 2013

Foch na Chodakowską

Foch na Chodakowską...mi się nie udziela. Nie przeszkadza mi jej "Celebryctwo". Jestem zazdrosna, a nie zawistna:) Bo jak tu bestii nie zazdrościć pięknie umięśnionego brzucha, czy faktu że zarabia kupę kasy na swojej pasji. Pewnie, że też bym tak chciała. Ale potrafię się do tego przyznać i nie mam  z tym problemu.


źródło:http://cdn1.glamka.smcloud.net/t/photos/t/21336/ewa_chodakowska_skalpel_oto_najlepsze_238507.jpg 

Nie jestem też jej psychofanką:) Nie ćwiczę skalpeli czy innych jej programów, bo mnie nudzą. Mogę to powiedzieć z czystą odpowiedzialnością, bo przyznaję - próbowałam ich:) Mam też pewne wątpliwości, czy te treningi są naprawdę takie super dla wszystkich - np. dla dziewczyn z dużą nadwagą, które nigdy nie ćwiczyły i rzucają się na te programy bez opamiętania, bo chcą być super i mieć takie spektakularne wyniki jak na fanpageu Ewki.. Moim zdaniem nie jest zdrowo skakać z dużym "obciążeniem", a w zestawach Ewy jest wiele podskoków, wyskoków i dla mnie jest to męczące:)

źródło:http://s.afterparty.pl/i/ewa-chodakowska-NEWS_MAIN-51778.jpg


Tak więc nie ćwiczę, ale skusiłam się na nowość - jej dziennik fitness. Mam nadzieję, że pomorze mi przy moim nowym wyzwaniu, o którym pisałam w poprzednim poście. Mam nadzieję, że jak odbiorę ten kalendarz to nadal będę ją lubić:)

źródło:http://www.ewachodakowskapisze.pl/images/stories/virtuemart/product/rok-z-ewa-okladka-300x400.jpg

Moim zdaniem pomysł jest dobry, pytanie jaka jest zawartość, bo kupiłam w ciemno:)



poniedziałek, 14 października 2013

Trzeba wziąć się w garść

Wszystko się rozlatuje więc chociaż ja muszę się pozbierać. Muszę wymyślić plan i zacząć konsekwentnie go realizować. Inaczej nie ogarnę rzeczywistości.
Plan jest taki - zacząć od siebie. Najpierw był urlop, na którym sobie na wszystko pozwalałam, a trwał 2 tyg. więc widać to po moich oponkach. Tak tak, jest ich więcej niż jedna:) Plan naprawy sytuacji po powrocie upadł, bo stresy w pracy stały się doskonałą wymówką..a dupa rośnie:)
Tak więc trzeba wytoczyć ostre działa, czy jak to się mówi, przestać się użalać i wziąć się do roboty.

A więc na początek plan.
źródło:http://greensmoothierecipebook.com/wp-content/uploads/2013/04/Plan-Design.jpg

Plan jest taki, że sama ułożę sobie dietę. A co, mam doświadczenie, to dla mnie nie pierwszyzna:) Zaczynam od 1200 kcal przez 1 tydzień, potem zwiększam do 1400 kcal. Do tego ćwiczenia jak zwykle i powinno być ok. Skoro sama decyduję co jem, powinnam wytrzymać. Ma być zdrowo i różnorodnie. Tyle. Ważenie raz w tygodniu żeby sprawdzić postęp i mierzenie centymetrów żeby motywacja była lepsza. Mam nadzieję, że tym razem się uda. Bo jak będę się lepiej czuła sama ze sobą to i na resztę świata spojrzę lepszym okiem. Przynajmniej tak się oszukuję:)

źródło:http://8kgdocelu.files.wordpress.com/2013/04/waga_0.jpg











sobota, 12 października 2013

Szaruga

Naprawdę chciałam napisać coś optymistycznego. Że wszystko będzie dobrze i się ułoży. No ale zwolnili mnie. I co mam napisać? Że fajnie, że się cieszę?

źródło:http://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201304/1366153374_tfmkb7_600.jpg

Od 2 miesięcy wysyłam aplikacje na różne ogłoszenia. W zawodzie i nie. Czasem nawet poniżej moich kwalifikacji. I nikt nawet nie dzwoni. Więc super, że przed świętami, zimą, kiedy szybko robi się ciemno ja będę siedzieć w domu... O kasie już nie wspomnę, a żyć z czegoś przecież trzeba.

Dobra. Sprawa jest świeża, więc może dlatego podchodzę do tematu emocjonalnie. Spodziewałam się. Muszę spiąć pośladki i się postarać. Tylko jak gadam ze znajomymi i słyszę: no, szkoda że teraz, na koniec roku nie ma ofert... Tak, tak samo jak na początku roku, w środku ( w końcu są wakacje) i na koniec też nie ma. Nic to muszę dać radę bo jakoś żyć trzeba:)

poniedziałek, 7 października 2013

Tak mi źle, tak mi szaro

Mimo, że za oknem piękna słoneczna jesień dopadł mnie dół. Dół, chandra, depresja jak zwał tak zwał.
Na pewno wpływ na mój nastrój ma praca. Już od dawna nie czuję się doceniana, szefowa uwielbia pokazywać mi swoją wyższość i robi ze mnie idiotkę. Sama czasem zaczynam wierzyć, że nic nie umiem, że wszystko robię źle. Wiem, że nie mam szansy się wybić w tej firmie.

źródło:http://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201110/1318253599_by_eneska_600.jpg
Dodatkowo zaraz kończy mi się umowa, a ja nadal nie wiem na czym stoję. Nie wiem czy mi ją przedłużą, a nawet jeśli to pewnie będą chcieli obciąć mi pensję... Wkurza mnie to. Wkurza mnie moja bezradność. Tak jestem sfrustrowana. Najchętniej rzuciłabym im w twarz co o tym myślę. Zarabiam marne grosze a jeszcze chcą mi je zabrać. Chcą bo mogą. Wiedzą jaka jest sytuacja na rynku, że ciężko jest znaleźć pracę i to wykorzystują. Ale czy z tego powodu pracownik ma się godzić na wszystko?

Czasami zastanawiam się na ile ja jestem w stanie ugryźć się w język, zacisnąć pięści i wytrwać. Poniżanie, niedotrzymywanie słowa.. w imię czego? Za coś trzeba żyć... ale trzeba też jakoś spojrzeć sobie w twarz.

źródło:http://www.pspo.org/wp-content/uploads/2010/04/120410-Mobbing-e1271106915276.jpg
No i "tak mi źle, tak mi źle tak mi szaro.." jak  śpiewali w Wojnie Domowej. A jutro trzeba znowu rano wstać i iść do pracy..



środa, 2 października 2013

Inspiracja

Kiedy mam dołki w życiu potrzebuję czasem ostrego kopa w tyłek. Takiego zastrzyku adrenaliny, który mnie zmotywuje do działania. Tak jak teraz - muszę znaleźć nową pracę. Przecież wiem jak się szuka. Przerabiałam to rok temu...ale jakoś nie umiem się zabrać.

źródło:http://fames.se/alliiiceeee/wp-content/uploads/sites/1743/2013/05/can-inspiration-text-true-typography-words-Favim_com-41841.jpg

I tu z pomocą przychodzą mi ludzie, którzy mnie inspirują. Nie mówię tu o wielkich postaciach, tylko o zwykłych ludziach którzy mnie otaczają i zarażają pozytywną energią do działania. Wskazują właściwy kierunek. Dają kopniaka, ale pokazują, że może być dobrze.

Ja wczoraj dostałam dawkę takiej pozytywnej energii od koleżanki z biurka obok. Pokazała mi jak się nie poddawać i walczyć o swoje. Trzeba się rozwijać i wierzyć w siebie. Bo jak sami w siebie nie uwierzy, to czemu inni mieli by to zrobić?

źródło:http://files.myopera.com/farisse/albums/608923/advice,quote,words,inspiration,life,visual,text-c0c0c1046db9899ea1b8f0de607bde4b_h.jpg

Teraz już wiem, że przede mną dużo pracy. Ale wiem co mam robić i cieszę się. Bo będę to robić dla siebie. I mam nadzieję, że to zaprocentuje.

Przede wszystkim muszę odświeżyć mój angielski. Tu moją inspiracją była Kameralna. Popytałam, poszukałam i mam plan:) Tylko dobry plan jest gwarancją sukcesu. Najpierw słówka, głównie bussines english. W ogóle nie pamiętam, bo nie używam od studiów. No i pisanie po angielsku. Nigdy nie było moją mocną stroną. Tu mam nadzieję znalazłam coś, co łączy w sobie wszystko co mi potrzebne, dzięki podpowiedzi kolejnej dobrej duszy:) Jest to gazeta, a dokładnie Bussines English Magazine. Gazetka z podkreślonymi trudnymi słówkami w artykułach i słowniczkiem pod każdym z nich. Żeby nie czytać bezsensownych tekstów z podręczników o gospodarce na Łotwie  (nie obrażając nikogo).


źródło:http://www.profit24.pl/images/photos/1/147/685028/__b_9788189707930103.jpg

Bussines English Magazine ma też bloga: http://business-english.pl/. Można tam czytać teksty z zaznaczonymi słówkami.

Kolejnym krokiem jest przypomnienie sobie rzeczy z mojej branży, odświeżenie słownictwa, żeby na rozmowie o pracę niczym mnie nie zaskoczyli. Teraz modne jest nazywanie każdej rzeczy obcobrzmiącym skrótami. Znalazłam wiele ciekawych portali i serwisów i  mam zamiar śledzić je na bieżąco:) Samorozwój jest bardzo ważny.

Mam tylko nadzieję, że znajdę na to wszystko czas.

wtorek, 1 października 2013

Ciężki powrót do rzeczywistości

Powrót do pracy po 2 tygodniach urlopu to katorga. Wszystko pędzi dookoła a ja jakoś nie umiem się dołączyć. Wszystko robię wolniej i totalnie nie umiem się zorganizować. Na nic nie mam czasu!

A było tak pięknie:

źródło: myszowataa

sobota, 28 września 2013

Wróciłam:)

Wróciłam z urlopu:) Może nie jestem opalona na piękny brąz, ale super wypoczęłam i zobaczyłam tyle pięknych miejsc...

Wodospad Kamieńczyk
źródło: myszowataa

Pogoda nas nie rozpieszczała, było mocno jesiennie - tzn. chłodno i mokro, ale nie przeszkodziło nam to codziennie zwiedzać. Pełno było zamków, szczytów górskich czy innych cudów natury:)

Schronisko Szrenica
źródło: myszowataa


Plan zwiedzania był naprawdę napięty, ale udało nam się go zrealizować w 100%.

Najbardziej jestem z siebie dumna, że wdrapałam się pieszo na Śnieżkę:) Sam szczyt nieco mnie rozczarował ( a raczej tamtejsza "restauracja"), ale o tym w innym wpisie.

Świątynia Wang
źródło: myszowataa
Postaram się w najbliższym czasie napisać więcej o tym co widziałam i gdzie byłam. Szczególnie o bardzo ciekawym miejscu, jakim jest podziemne miasto Osówka, niedaleko Głuszycy:)



czwartek, 12 września 2013

Rowerowo

Trochę znowu nie pisałam. Cały weekend spędziłam na rowerach korzystając z ostatnich chwil ciepła:) Było pięknie.
Orłowo
źródło: myszowataa

Wyruszyliśmy rano, więc na molo Orłowskim nie było jeszcze zbyt wiele osób. A widoki naprawdę bajkowe.

Orłowo
źródło: myszowataa
Wybraliśmy się trasą przez Kolibki do Sopotu, Jelitkowa a na końcu do Brzeźna. Tam ścieżką rowerową przed siebie dotarliśmy do Nowego Portu. Szkoda, że nie wiedzieliśmy że prom na Westreplatte pływa też we wrześniu, bo pewnie byśmy się wybrali.

źródło: myszowataa
W końcu mam urlop:) Wybieram się na 2 tygodnie w góry. Nie obiecuję, że będę pisać, ale po powrocie na pewno zdam relację:) Mam nadzieję, że uda mi się wypocząć..

piątek, 6 września 2013

Rowerem przez świat

Na wyjeździe do Jastrzębiej opisanym w poście PukPuk zaraziłam się jazdą na rowerze. Ponieważ ostatnio na rowerze ( aż wstyd się przyznać) jeździłam jakieś 20 lat temu, zaskoczyło mnie jakie to przyjemne:)
Jako szczęśliwa mieszkanka Trójmiasta stwierdziłam, że muszę wykorzystać fakt, że mamy tyle ścieżek rowerowych i nie ma na co czekać - trzeba kupić rower:)

źródło:http://ri.pinger.pl/pgr189/de465588000747384ed4875a/jazda_na_rowerze_dookola_swiata.jpg

Od niedzieli buszowałam w internecie w poszukiwaniu informacji co i jak - jestem totalnym laikiem. Najpierw musiałam zastanowić się, jaki typ roweru będzie dla mnie najlepszy. Zastanawiałam się nad MTB bądź rowerem corossowym.

MTB to nic innego jak popularny "góral". 

źródło:http://image.ceneo.pl/data/products/19903861/i-romet-rower-mtb-fusion-505-2ht-2013.jpg


Za Wikipedią:
Rowery górskie (ang. MTB - Mountain Terrain Bike) – ogólna nazwa rowerów, których główne przeznaczenie to jazda w ciężkim terenie np. górzystym.
Klasyczny rower górski to rower na kołach 26 calowych, 27,5 calowych lub 29 calowych o krótkiej, zwartej i specjalnie wzmacnianej ramie, z większym niż w rowerach szosowych prześwitem pod pedałami, zaopatrzonym w prostą lub giętą kierownicę, mocne hamulce i odporny na uderzenia oraz brud osprzęt, dający możliwość zmieniania przełożeń w jak najszerszym zakresie. Klasyczny rower górski powinien też posiadać przynajmniej przednią amortyzację. Rower taki jest cięższy od rowerów szosowych. Masa wysokiej klasy roweru górskiego cross-country waha się w zakresie 10-12 kg, choć najdroższe rowery zawodnicze do cross-country mają masę około 7-9,5 kg. (źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Rower_g%C3%B3rski)

Rower Crossowy natomiast to bardziej uniwersalne rozwiązanie. Jest to coś pomiędzy rowerem górskim a rowerem miejskim. 
źródło:http://p.alejka.pl/i2/p_new/20/45/rower-crossowy-kellys-phanatic-2010-wyprzedaz_0_b.jpg

Definicja ze strony http://www.sport-rowery.pl:
Rowery crossowe należę do grupy najbardziej uniwersalnych rowerów oraz coraz chętniej wybieranych przez amatorów. Zastosowanie roweru to asfaltowe drogi, bezdroża, ścieżki leśne, ulice miasta. Cross jest połączeniem sportowego roweru górskiego z wygodnym turystycznym rowerem trekkingowym.
Zaletą są duże 28-calowe koła z wąskimi oponami oraz niewielka waga. Osprzęt i geometria ramy jest odzwierciedleniem górala, dzięki czemu zachowuje dobrą zwinność. Różnica polega na przełożeniach napędu. Większe tarcze pozwalają na rozwijanie większych prędkości. W lepszych modelach stosuje się hamulce tarczowe, szczególnie istotne dla cięższych rowerzystów lub ostrzej jeżdżących. Przedni amortyzator zapewnia dobry komfort jazdy po nierównym podłożu. (źródło:http://www.sport-rowery.pl/rowery/crossowe.html)

Uzbrojona w tą wiedzę udałam się na poszukiwania po sklepach. Okazało się, że lepiej kupić rower w sklepie stacjonarnym, bo od razu nam go dopasują, dodatkowo mamy darmowy serwis. Cenowo też wyszło taniej, biorąc pod uwagę zniżkę sezonową:) I oto jestem szczęśliwą posiadaczką pięknego sprzętu dla początkujących, jest to rower crossowy marki Kellys:
źródło:http://www.sklepprosport.pl/611-2071-thickbox/rower-kellys-saphix-2013.jpg
Mam nadzieję, że nie znudzi mi się jazda na rowerze i będę poszukiwać coraz to nowych tras. Jeżeli chodzi o Trójmiasto to super sprawą jest wyszukiwarka tras na stronie http://rowery.trojmiasto.pl. Wyszukiwarka znajduje się na dole strony:

źródło: http://rowery.trojmiasto.pl

Możemy sobie w niej wyszukać trasę wg długości przejazdu, regionu i poziomu trudności. Super sprawa:)
Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła się z Wami podzielić wrażeniami z moich wycieczek rowerowych:) Ten weekend ma być ładny:)






środa, 4 września 2013

Puk PUK


Trochę mnie tu nie było..a to dla tego, że w weekend zrobiliśmy sobie ze znajomymi wypad do Jastrzębiej Góry..a właściwie, jak się okazało na miejscu do Rozewia:)

źródło: http://www.jastrzebiagora.pl/gallery/b78_jastrzebia_gora.jpg


Na zakupach grupowych Cityteam kupiliśmy 2 noclegi w domkach Red Rose ( że też ta nazwa mnie nie zastanowiła) - wg opisu oferty w Jastrzębiej Górze. Na miejscu okazało się, że są one w pobliżu latarni morskiej w Rozewiu, ulica Jastrzębia 4.

Nie mam pojęcia czemu nie sprawdziłam opinii w internecie, bo przecież za zwyczaj tak właśnie robię. Chyba zasugerowałam się ładnymi zdjęciami.



Na zdjęciu nasz domek. Z zewnątrz faktycznie wyglądało wszystko ok. Jednak w środku, domek opisywany jako mieszczący 5 osób okazał się klitką z rozkładaną, starą sofą na dole i 3 starymi łóżkami na piętrze, do którego prowadziły strome schody.



Zapach w łazience pozostawiał wiele do życzenia - generalnie zatęchłe ręczniki. Szklanki też śmierdziały stęchlizną. Nie to wszystko było jednak najgorsze. W kilka godzin po naszym przyjeździe wybiło szambo! Smród był nie do opisania. Państwo z domku obok, którzy przyjechali na 7 dni powiedzieli, że niestety to już kolejna taka sytuacja podczas ich pobytu...



Jeżeli przyjechalibyśmy aby plażować byłabym mocno wnerwiona, ponieważ do plaży było bardzo daleko. Z resztą tak samo jak do centrum Jastrzębiej.. Na szczęście w sobotę pogoda nam dopisała i cały dzień spędziliśmy na rowerach. Było bajkowo. Tereny do jeżdżenia genialne. Zaraziliśmy się jazdą i dlatego tez nie pisałam - codziennie po pracy jeździłam oglądać rowery:)
I mam już w reszcie upragnione 2 kółka:) Postaram się o tym wszystkim napisać w następnym poście.

Przed domkami Red Rose przy Jastrzębiej 4 w Jastrzębiej Górze (Rozewiu) przestrzegam. Nie polecam absolutnie. Niech Was nie zwiodą ładne zdjęcia. Brud i smród! A opinie na forach jak najbardziej prawdziwe.








czwartek, 29 sierpnia 2013

Koniec miesiąca

No i mamy znowu koniec miesiąca..a u mnie oznacza to kolejne wypowiedzenia w firmie. Dostaję już szału od tej huśtawki nastrojów i wyliczanki "zwolnią mnie .. nie zwolnią". Najgorsze, że to jeszcze może potrwać i nie wiem kiedy będę mogła spokojnie odetchnąć.


źródło:http://intheforex.com/uploads/default/files/unemployment1.jpg


Staram się  o tym nie myśleć. Nie jestem w stanie zmienić rzeczywistości. Będą chcieli, to zwolnią mnie tak czy inaczej, ale nie umiem wyłączyć mózgu:) Lipiec jeszcze jakoś przetrzymałam, były jakieś fizyczne oznaki stresu, ale nie miałam "doła". Teraz jednak czuję, że wpadam w "dół" ze zdwojoną siłą.

źródło:http://www.mamazone.pl/media/43945/smutek.jpg

Najgorsze jest to, że cierpią na tym najbliżsi. Z jednej strony, nie są w stanie zrozumieć tego co się dzieje w mojej głowie - dla wielu, póki mnie naprawdę nie zwolnią, nie ma problemu. Z drugiej strony jestem drażliwa i wiem, że czasami potrafię się wyżyć na innych.

Staram się myśleć pozytywnie, czekać na urlop i mówić sobie, że nie jest tak źle. Ale i tak zdarza mi się ryczeć w poduszkę:( i nie mam pomysłu jak to zmienić.

Szukam, przeglądam, przeszukuję oferty pracy, ale nie ma nic. W lipcu jeszcze było jako tako, ale sierpień to jest masakra. Nie ma żadnych normalnych ofert pracy, albo ja mam nie wiadomo jakie wymagania i za niskie kwalifikacje:(



środa, 28 sierpnia 2013

Wspomnienia z dzieciństwa

Nie mam dzieci. Ostatnio jednak rozmawiałam z koleżanką, która ma 2 chłopców. Zdziwiła mnie bardzo informacja, że dzisiaj dzieci nie bawią się swobodnie na podwórku, tak jak to było za moich czasów.
Za moich czasów..to brzmi jak bym była jakąś staruszką:) A przecież nie mam jeszcze 30:)

A więc wzięło mi się na wspominki. Za moich czasów wiązało się gumę do trzepaka i skakało w tzw. paluszki:)
źródło:http://4.bp.blogspot.com/-DqsMThB5MZ4/UKiQz1oMv7I/AAAAAAAADBc/5YOdsHjhzvg/s400/guma.jpg

Albo robiło się sekrety:) Dzisiaj dzieciaki pewnie nie mają pojęcia co to jest:) Dla potomnych wyjaśniam: zbierało się kwiatki, kopało się płytką dziurkę, układało się kompozycję kwiatową, na to zbite szkiełka, a potem to wszystko przykrywało się piaskiem:)

źródło:http://1.bp.blogspot.com/_r3uoa72_7Ko/SXcPxkuBfwI/AAAAAAAAAZ8/3YgBheUUX-Y/s320/0001.jpg

Nie wspomnę już o zabawach na trzepaku. Dzisiaj na osiedlach spotkać można jeszcze jakiś zapomniany trzepak, ale raczej nikt już na nim nie robi fikołków i zwisów :(

źródło:http://inspirowaninatura.pl/wp-content/uploads/2013/06/przestrze%C5%84-miejska-%C5%9Bl%C4%85sk.jpg

Kiedyś ten, kto zrobił fikołka na górnej poręczy to był gość:)

Grało się też w krawężniki:) Stawało się po przeciwnych stronach uliczki osiedlowej i piłką do siatki celowało się w przeciwny krawężnik. Jeżeli piłka się od niego odbiła i wróciła do nas to był punkt:)

Eh.. fajne to były i beztroskie czasy. Nie było tyle zagrożeń i rodzice spokojnie pozwalali nam całe dnie spędzać na podwórku:)

źródło:http://4.s.dziennik.pl/pliki/4585000/4585069-podworko-prl-dzieci-zabawa-630-643.jpg

Pamiętam te wszystkie domki z koców rozciągniętych pomiędzy drzewkami owocowymi, w osiedlowym "sadku", domki dla barbie na rzadko uczęszczanych schodach, czy też spotkania na klatkach schodowych...





poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Magda M

W poszukiwaniu poprawiacza nastroju powróciłam do serialu, który kiedyś bardzo lubiłam...Wiem, że niezbyt oryginalny to wybór, ale Magda M. okazała się strzałem w dziesiątkę. Szczególnie, że teraz mogę sobie robić całe seanse i oglądać tyle odcinków pod rząd, na ile tylko mam ochotę.

Ehh.. czas mija. Magda na początku nie była pancią jak teraz w tych wszystkich serialach. Nie wiem jak było później, bo nie wiele pamiętam, ale jestem zaskoczona, że nie nosi wysokich szpilek i dopasowanych garsonek:)


źródło: http://mobini.pl/upload/files/129/523/273/774/895/984_Magda_M_a15.jpg



Strasznie mnie relaksuje super muza i piękne zdjęcia Warszawy w tle. I ten balkon..ach jaki ona ma piękny balkon. Też bym taki chciała...I kochany Maniek:)

żródło:http://twoje-seriale.pl/wp-content/uploads/2010/02/magdam.jpg

Lubię całą obsadę i klimat tego serialu, trochę naiwny ale fajny. Pozwala marzyć:) No i przypomina mi ile się zmieniło w moim życiu od czasu kiedy oglądałam ten serial po raz pierwszy:) Ale Małaszyński podoba mi się nadal niezmiennie. Czaruś...

źródło:http://4.bp.blogspot.com/_H3qt6isR1mI/TTHXEUWVTaI/AAAAAAAAALY/0VLywzVuvfI/s1600/pawel_malaszynski.jpg
Zmykam bo się rozmarzyłam:)



piątek, 23 sierpnia 2013

Pozytywne myślenie

Jak już przebąkiwałam w poprzednich postach nie jestem ostatnio w najlepszej formie psychicznej.
Głownie martwię się o pracę, którą w każdej chwili mogę stracić, bo sytuacja u mnie w firmie nie jest najlepsza. Na portalach z ogłoszeniami z kolei hula pustka. W każdym bądź razie w moim zawodzie.

Staram się robić wszystko, żeby wybić z głowy czarne myśli, ale najchętniej usiadłabym w ciemnym koncie z napisem - nie podchodź, gryzę:)

źródło:http://dd3.photoblog.pl/np2/201303/D9/146108372/pozytywne-myslenie.jpg
W moich poszukiwaniach natchnienia i motywacji do zmiany nastawienia natknęłam się na wiele mądrych słów. Bardzo przypadło mi do gustu stwierdzenie, że nasze myśli są jak nasionka - z tych pozytywnych może wyrosnąć coś pięknego, a te złe ... najlepiej żeby w ogóle nie kiełkowały.

Znalazłam także bardzo mądry cytat:

“To umysł czyni szczęśliwych bądź zdesperowanych, bogatych lub biednych. ” – Edmund Spenser


źródło:http://4.bp.blogspot.com/-sBUmfE2Xup4/UQvRP1RKO8I/AAAAAAAAA-w/XvIJoRLwIAU/s400/be+happy+and+smile.jpg


Nadal nie znalazłam jeszcze przełącznika w mojej głowie, który pozwoliłby mi całkowicie przełączyć się na pozytywne myślenie, ale teraz staram się prowadzić wewnętrzny dialog i kierować swoje myśli na właściwe tory.Poturbuję jeszcze tylko pomysłu na dzisiejszy wieczór:) By mieć na co czekać:)


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Jest taki hotel...



Tak jak za oknem tak i w mojej głowie. Pada, jest szaro i nieprzyjemnie. Dlatego poszukuję wszystkiego co jest w stanie poprawić mi humor. Kupiłam sobie różowe spodnie, a co mi tam, w końcu starsze ode mnie noszą więc kto mi zabroni. Poszukałam też filmu który poprawi mi nastrój. I znalazłam:)

źródło:https://rippleeffects.files.wordpress.com/2012/05/the-best-exotic-marigold-hotel.jpg

Pewnie wiele osób popuka się w czoło, ale mi się podobał film The Best Exotic Marigold Hotel. Jest to opowieść o grupie emerytów, którzy wyruszają w podróż życia do Indii, do Hotelu Marigold. Hotel miał być ekskluzywny, jak się jednak okazuje na miejscu nie do końca tak jest.. Film przepięknie pokazuje jak różne mamy charaktery ( niektórzy potrafią się po prostu cieszyć tym co jest, inni zawsze znajdą dziurę w całym), ale przede wszystkim, że zawsze jest nadzieja, że trzeba walczyć o swoje marzenia. To, że mamy, albo będziemy mieli kiedyś 60, 70 czy 80 lat nie oznacza końca życia, tylko początek czegoś nowego. Jak się okazuje w każdym wieku można odkrywać nowe miejsca, poznać miłość swojego życia czy przeprowadzić się na koniec świata. Można być szczęśliwym.




źródło:http://motionpicture.blox.pl/resource/hotelmarigold2.jpg

Dla mnie ten film jest szalenie optymistyczny. Mamy wspaniałą obsadę, min. Judi Dench czy genialna Maggie Smith i piękne, kolorowe Indie. Oczywiście postać Pani Muriel (Maggie Smith) jest moją ulubioną:) Czemu, trzeba się przekonać samemu:)

Na deszczowy dzień idealny film, który wprawi nas w dobry nastrój, chociaż nie obiecuję, że łezka w oku się nie zakręci..

Jakoś tak

Jakoś tak jesiennie się za oknem robi, nie działa to najlepiej na mój nastrój:) Na szczęście wakacje jeszcze przede mną. Nie wiem tylko jeszcze jaki będzie cel wakacyjnej przygody:) A pomysły są skrajnie różne.
źródło:http://s3.egospodarka.pl/grafika2/wakacje/Gdzie-Polacy-pojada-na-wakacje-2013-119400-900x900.jpg

Trochę martwią mnie doniesienia z zagranicy i nie wiem czy chce mi się jechać wygrzać blade pośladki w tropiki, gdzie w każdej chwili mogę zostać porzucona na pastwę losu tubylcom przez moje biuro podróży.Myślałam o tym żeby skorzystać z oferty zakupów grupowych, bo to chyba podwójne zabezpieczenie w razie czego, ale z drugiej strony .. może jestem uprzedzona, ale już widzę oczami wyobraźni pana Waldka z rodziną na tanich wakacjach. Dzieci sobie, on przyjechał wypocząć, a tu pokój za mały, jedzenie nie dobre.. wiadomo kupił taniej to oszczędzają.

źródło:http://demotywatory.pl/uploads/201307/1372668457_ns2ul5_600.jpg


Drugim pomysłem są nasze Polskie góry. We wrześniu mniej turystów, zimno i pada. To mi akurat nie przeszkadza, ale czy nie będę panikować jak to mam w naturze, że jesteśmy sami na szlaku, że zaraz jakiś morderca, albo niedźwiedź morderca stanie na naszej drodze?

Miałam się zmieniać z marudnej ujęczanej baby w uśmiechniętą optymistkę. Jak widać nie idzie mi najlepiej:) No nic idę dalej przeglądać oferty plaż i gór:)